Na wieczną wachtę odszedł kapitan Janusz „Zbieraj” Zbierajewski (1942 – 2022).

Na wieczną wachtę odszedł kapitan Janusz „Zbieraj” Zbierajewski (1942 – 2022).

5 kwietnia, w wieku 80 lat zmarł przedwcześnie, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich Kapitanów – kpt. Janusz Zbierajewski. Postać uwielbiana i ceniona w polskim środowisku żeglarskim, z wykształcenia polonista i redaktor, z pasji wielki Żeglarz oceaniczny o olbrzymiej wiedzy, wychowawca pokoleń młodzieży, niezrównany, uwielbiany przez swoje załogi gawędziarz.

Kapitan Janusz Zbierajewski urodził się 2 marca 1942 r.

Żeglarstwo śródlądowe zaczął uprawiać w dzieciństwie, ale dopiero pierwszy, 3-dniowy rejs morski na starym, drewnianym, przeciekającym jachcie z Trzebieży „Dziwna” (typ Conrad II) spowodował, że uznał żeglarstwo morskie za miłość swojego życia.

Patent kapitański zdobył w 1975 roku. W 1978 r. jako etatowy kapitan „Zawiszy Czarnego” odbył półroczny rejs na Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w Hawanie – odtąd losy Kapitana i „Zawiasa” są nierozerwalne aż do dnia dzisiejszego (w 1989 r. Kapitan prowadził część etapów „Zawiszy Czarnego” w rejsie dookoła świata).

Kapitan Janusz Zbierajewski po zakończeniu rejsu na Kubę w 1978 roku.

Rok później, po przejęciu rozbitego w Las Palmas „Zewu Morza” i wyremontowaniu go, odbył kolejny rejs przez Atlantyk na Karaiby i do USA i z powrotem. W 1981 r. został etatowym kapitanem „Pogorii”. Kapitan Zbierajewski żeglował na wszystkich polskich żaglowcach (oprócz „Daru Młodzieży”) Od 1975 r., był etatowym kapitan “Zawiszy Czarnego”, “Zewu Morza”, “Pogorii”, “Kapitana Głowackiego” (ex. “Henryk Rutkowski”), “Kapitana Borchardta”. Dowodził również “Fryderykiem Chopinem”, “Oceanią” a większość współczesnych polskich Kapitanów to jego wychowankowie.

Kilkakrotnie był kontraktowym kapitanem jachtów żaglowych i motorowych różnych bander.
Odbył ponad 20 rejsów przez Atlantyk, przepłynął na pewno ponad 500 000 mil morskich.

OD 2006 roku poprowadził ponad 20 rejsów „Zobaczyć morze”, których pomysłodawcą był niewidomy szantymen Roman Roczeń – są to rejsy etapowe jachtem „Zawisza Czarny”, w którym połowa załogi to osoby niewidome lub słabowidzące. Kapituła konkursu „Rejs Roku 2006”, organizowanego przez Telewizję Polską pod patronatem Ministra Gospodarki Morskiej przyznała projektowi „Zobaczyć Morze” nagrodę specjalną.

Kapitan Zbierajewski z załogą rejsu „Zobaczyć morze”

– Rejs, który miał być jednorazowym eksperymentem, spotkał się z tak dużym zainteresowaniem środowiska niewidomych, że przerodził się w cykliczną, doroczną imprezę pod hasłem „Zobaczyć Morze” – mówił kapitan Zbierajewski. W sumie uczestniczyło w nich ponad 200 niewidomych, w tym niewidomi z Norwegii, Włoch, Łotwy i innych krajów. Są to jedyne tego typu rejsy na świecie i jak mówi kapitan niewidomym pozwalają poznać świat, przekroczyć bariery. – Na pokładzie miałem panią, która po utracie wzroku przez 6 lat nie wychodziła z domu. Bardzo się bała, ale potem dziękowała nam za to, że wróciła do życia, to jest ważniejsze od wszystkich nagród.

Nie ma chyba w Polsce miłośnika żaglowców, który nie znałby „Zbieraja”, był powszechnie ceniony za nie stresową atmosferę na rejsach, zaangażowanie w życie załóg oraz dar dydaktyczny.

Kapitan Janusz Zbierajewski był wielokrotnie nagradzany:

  • 2006 – Nagroda Specjalna Telewizji Polskiej Rejs Roku za poprowadzenie na Zawiszy Czarnym integracyjnego rejsu bałtyckiego Zobaczyć Morze z udziałem niewidomych żeglarzy.
  • 2012 – nagroda im. kapitana Leszka Wiktorowicza
  • 2014 – nagroda Conrady – Indywidualności Morskie

Kapitan był również jednym z organizatorów Festiwalu Filmów Żeglarskich JachtFilm. Kilkakrotnie otrzymywał nagrody, wyróżnienia i nagrody specjalne w plebiscycie „Rejs Roku”.

Kapitan Janusz Zbierajewski był stałym Klientem w moim sklepie, a raczej Honorowym Gościem za każdym razem gdy kupował przedmioty marynistyczne dla swoich Przyjaciół, którzy dzielili z nim żeglarką i morską pasję a których miał naprawdę olbrzymią rzeszę. Każda wizyta kapitana Zbierajewskiego, każde nasze spotkanie zmieniało się z „wpadnięcia po lunetę, busolę czy sekstant” w długie spotkanie, pełne morskich opowieść, żeglarskich anegdot, znanych w świecie żeglarskim postaci, dalekich rejsów, portów, spotkań…

U kapitana Wojciecha Zientary są wspomnienia Zbieraja, fragmenty książki, którą pisał od wielu, wielu lat – serdecznie polecam uwadze.

Janusz Zbierajewski był niezwykłym, pogodnym, ciepłym człowiekiem. kapitanem, który w środowisku jest uważany za tego, z którym rejsów się nie zapomina.

Jak sam mówił:

Ja się tym bawię, bo to lubię, sprawia mi to przyjemność – niezależnie, ile na tym zarabiam, czy robię to za darmo, czy za ciężkie pieniądze na kontrakcie. Dlatego chcę, aby ludzie ze mną pływający traktowali to, jako frajdę, przyjemność – nie jako gehennę. Bo z punktu pozycji tradycyjnej i prawnej, władza kapitana jest nieograniczona. Więc zgnoić załogę jest bardzo łatwo, ale to nie jest ambitne.
   Cała sztuka polega na tym, aby 40, 50 osób – jak na ”Zawiszy” – było zadowolonych z 2- tygodniowego rejsu. Ja chyba robię to dobrze, więc nie mam kłopotów z obsadzeniem kadrą oficerską. Gdy proszę grupę dyskusyjną o obsadę oficerów, w ciągu 30 min. mam 10 chętnych oficerów, co potwierdza teorię wiktymologiczną, że ofiara lgnie do kata :). Pływają ze mną i nadal chcą pływać.

Świat będzie inny bez Zbieraja, uboższy… Stopy wody pod kilem na niebiańskich oceanach Kapitanie…

Kapitan Janusz Zbierajewski 1942-2022

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Instagram